Nienawistna Ósemka

Zdarzyło mi się w ostatnich dniach być w kinie. Nie jest to zjawisko zachodzące dość często, ponieważ a). jestem stereotypowym studentem bez grosza przy duszy b). mam okropny zwyczaj popadania po południu w senność i chęć zniknięcia pod kocem aż do ranka następnego dnia c). nie bardzo lubię mieć dookoła siebie dużo ludzi, kiedy oglądam coś d). nosi mnie, mam przykry zwyczaj robienia pięciu rzeczy na raz a w kinie, no cóż, muszę siedzieć w miejscu i patrzeć, ewentualnie skubiąc ciasteczka.

hateful-eight-morricone-score-song-listen

 

Filmem, na który wybrałam się z Moim Szczęściem była Nienawistna Ósemka.
Ci, którzy mnie znają dobrze wiedzą, że jestem bardziej fanką lekkich, paranormalnych romansów, które miło kontrastują z ciężką literaturą i kinematografią studiowanego przeze mnie kierunku. Na całe szczęście MS lubi zupełnie inne filmy, które oglądam tylko dlatego, że on ma na to ochotę. Działa to w obie strony i to jest bardzo dobry, rozwijający układ. O Nienawistnej Ósemce mogę powiedzieć jedno, to długi, leniwy film. Ale długi film z serii tych, na które najchętniej poszłabym z notatnikiem w dłoni. Ostatnim takim długim filmem do notowania był cudowny, poetycki Atlas Chmur.  Na seans szłam nieco przestraszona wizją niemal trzech godzin masakry. Pierwszy myślą podczas filmu było „nie dziwię się, że ten film tyle trwa”. Wszystko działo się powoli, naprawdę powoli, ale w taki dobry, dający czas na refleksję sposób. A było nad czym rozmyślać. Zawsze uważałam filmy Tarantino za komediową krwawą jatkę, że tak to kolokwialnie ujmę. Wstyd się przyznać, ale uważałam tak zupełnie bezpodstawnie oglądnąwszy kilkuminutowy urywek Kill Billa w telewizji. Moment, który doczekał się ów komentarza, pojawił się w filmie dwukrotnie, długi najazd na brnący w śniegu dyliżans w towarzystwie charakterystycznej muzyki. Skoro już przy tym jesteśmy, ścieżka dźwiękowa ujęła moje serce. Ogólnie mam słabość do soundtracków, ale ten jest wyjątkowo dobrze poskładany. Kolejną kwestią, która mnie całkowicie zauroczyła, są teksty. Piękne, doskonale napisane i jeszcze lepiej wygłoszone kwestie. Wspaniałe, godne zapamiętania dialogi. Nawet przekleństwa brzmiały jakoś tak szlachetnie. Siedziałam przez trzy godziny nie tyle co zaooglądana (choć aktorzy wyglądali i odgrywali swoje role na najwyższym poziomie i ról słabych się nie dopatrzyłam) co zasłuchana. Jestem koszmarną estetką, upajam się pięknym językiem i z kina wyszłam całkowicie upojona i usatysfakcjonowana.

nienawistna_osemka

 

Film rozwijał się powoli i konsekwentnie. Nie było chaosu, nie było błędów w fabule. Niemalże podświadomie widziałam trybiki powoli obracające się i nieprzerwanie pracujące we właściwym kierunku. Nie nudziłam się, wręcz przeciwnie. Zakończenie było tak genialne w swej prostocie, że oglądałam z otwartymi ustami. Wniosków po zakończeniu seansu było kilka:

1. Tarantino jest drugim Szekspirem, totalnie!
2. Powinien stworzyć coś kiedyś z Georgiem Martinem, ale aktorzy powinni dokupić wtedy dodatkowe ubezpieczenie.
3. Tarantino z całą pewnością ma coś nie tak z głową, ale to, co robi, robi tak doskonale, że to niezaprzeczalna zaleta.
4. Dobrze, że nie było więcej bohaterów, bo film trwałby do rana.

quentin_tarantino_the_hateful_eight-HD

Przyjemnie ogląda się film, przy którym ma się poczucie, że został stworzony przez całą ekipę z przyjemnością. To widać po lekkości ujęć, po grze aktorów. Niezwykłe doświadczenie dla widza. Każde mrugnięcie okiem jest tu absolutnie perfekcyjne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s