Jak przetrwać dzień z wysypką na twarzy

Typowa wiosenna scena. Obudziłaś/eś się rano i okazało się, że spuchłaś/eś o trzy rozmiary a całe ciało zdobi wysypka w kolorze malinowym. W dodatku w ten akurat dzień jest piękna pogoda i nie ma szans, żeby biedną twarz schować za czapką, szalikiem i głębokim kapturem. A z domu trzeba wyjść. Znając los, to ten dzień, w który pierwszy raz od miesiąca trzeba iść na obiad do teściów albo spotkanie ze znajomymi. Tymczasem głosy w głowie nakazują schować się pod kocem i nie pokazywać światu, dopóki twarz nie zacznie wyglądać, chociaż w 60% normalnie. Brzmi znajomo? No to pomyśl sobie, że to norma dla całego tłumu ludzi. O ile to nie ospa czy coś innego zakaźnego, nie ma powodu do wpadania w panikę i można żyć normalnie. Ze wszystkim można sobie poradzić.

Po pierwsze, pamiętasz mój post o suchych skórkach? Leć do kuchni po garść płatków owsianych i odstaw do namoczenia w ciepłej wodzie. W tym czasie zjedz coś, zrób sobie zielonej herbaty (jeśli nie jesteś alergikiem na cytrusy woda z cytryną też jest dobrą opcją) i weź tabletkę na alergię czy inne sprawdzone medykamenty. Nie czas na eksperymenty. Dobrze też zrobi wapno w musujących tabletkach, zwłaszcza jeśli swędzi. Nałóż namoknięte płatki na twarz i daj im wyschnąć. Jeśli się śpieszysz, po prostu starannie umyj nimi twarz. Po miksie płatków, wapna i leków organizm powinien zacząć działać na Twoją korzyść.

Jeśli mam danego ranka więcej czasu nakładam przynajmniej na 30 minut na każdą plamkę na twarzy maść ichtiolową. Wygląda i pachnie okropnie, ale w moim przypadku działa. Radzę jednak najpierw sprawdzić, czy maść nie przyniesie wręcz odwrotnego efektu. Co zaskakujące, w moim przypadku maść ichtiolowa lepiej radzi sobie z alergią niż, jak wskazują zalecenia, z trądzikiem.

Czas na makijaż. Niedoskonałości na twarzy są normalne i nie ma ludzi, którzy by nie mieli czasem z nimi problemu. Wystarczy wejść na dowolną zeberkę czy pudelka, żeby znaleźć dziesiątki zdjęć Katy Perry/dowolnej lubianej celebrytki z pryszczami. Skoro ona może mimo to wyglądać świetnie to Ty nie? No coś ty, po prostu potrzeba trochę wprawy i nawet jeśli jesteś facetem możesz sobie pomóc korektorem czy nawet podkładem — byle z umiarem. Mamy XXI wiek, nikt nie ukrzyżuje chłopaka, który stara się ratować swoją twarz. Masz prawo czuć się atrakcyjnie i z całą pewnością makijaż może być środkiem do celu. W tej kwestii polecam zapoznanie się z kanałem na yt Melanie Murphie, która na co dzień borykała się z potwornym hormonalnym wysypem i opanowała do perfekcji ukrywanie zmian na twarzy. W dodatku można się od niej wiele nauczyć o radzeniu sobie z problemami skórnymi, bo Melanie aktualnie się ich pozbyła, mówi też wiele o samoakceptacji i porusza mnóstwo różnych luźnych tematów, z jakimi spotykamy się na co dzień. W dodatku ma prześliczny irlandzki akcent.

Makijaż zrobiony? Włosy uczesane? Ładne ubranie założone? Pamiętaj, żeby ubrać się komfortowo, wystarczy Ci to, że i tak w jakimś tam kącie podświadomości cały czas zastanawiasz się, czy rozmówca nie gapi się na Twoją twarz. Baw się dobrze i często uśmiechaj. To twoja osobowość jest najważniejsza, twarz się wyleczy a dobre wrażenie zostanie na zawsze 🙂

Wieczorem zmyj dokładnie makijaż, najlepiej jakimś kojącym olejkiem, ja do tego celu używam rybkę Gal z witaminą E, nałóż maseczkę z płatków owsianych, później coś kojąco-nawilżającego. Przecierp godzinę (lub więcej) maść ichtiolową na twarzy i wyśpij się. Następnego dnia powinno być lepiej a z płatków można zarobić wieczorną rutynę. Lepiej zapobiegać niż leczyć. No i podziel się proszę w komentarz, swoimi sposobami na alergię 😉

Reklamy

Paletki MySecret

Cześć!

Jakiś czas temu skusiłam się na zakup kilku paletek z MySecret. Teraz, po kilku tygodniach testowania, z czystym sumieniem mogę opowiedzieć co i jak.

MY SECRET (5)Złoto jak widać jest troszkę różowawe i przepiękne. Ostatni kolor natomiast jest bardzo dziwny, można by pomyśleć, że to brąz ale ma w sobie coś fioletowego w dodatku z domieszką szarości – śliczny!

MY SECRET „AUTUMN BLOSSOMS”
Zacznę od wersji fioletowej, bo to od niej się zaczęło. Znalazłam ją na dnie szafy w Naturze za 6zł, kiedy zdaje się, po prostu pozbywali się końcówki kolekcji. Do fioletów miałam zawsze mieszane uczucia, może dlatego, że zawsze trafiałam na jakieś takie niedopasowane do mnie, ale złoty i brązik trafiły do mojego serca więc paletkę wrzuciłam do koszyka. Jakież było moje zdumienie, kiedy zaczęłam malować się fioletem i różem i wyglądałam jak człowiek, a nie zapłakany królik. W dodatku cienie trzymają się cały dzień bez bazy (w moim przypadku mniej więcej od godziny 6 do 22), nie rolują się w zagięciach powieki i mają naprawdę ładną pigmentację.

MY SECRET „DESIGN YOUR EYEBROW”
Od jakiegoś czasu zaczęłam bawić się w malowanie brwi, bo wcześniej jakoś tak zawsze drażnił mnie widok mocnych brwi na mojej twarzy z racji tego, że są naturalnie grube, ale obejrzałam milion filmików na YT i zaczęło mi to coraz naturalniej wychodzić więc stwierdziłam, że przydałaby się jakaś paletka do brwi z prawdziwego zdarzenia. Szczęśliwie zbiegło się to z wypuszczeniem paletki z My Secret. Razem z nią wyszła również paletka cieni w przyjemnych, codziennych kolorach więc przy okazji -40% obie trafił na listę zakupów.

MY SECRET (4)Nr 1 i 4 są ciepłe a używane przeze mnie 2 i 3 zimne. 1 i 4 są jednak na tyle nienachalnie ciepłe, że nic się ze sobą nie gryzie i wszystko ładnie łączy co w sumie sprawia, że to paletka uniwersalna.

Paletka do brwi okazała się strzałem w dziesiątkę. Kolory są chłodne, trudno sobie nimi zrobić krzywdę i równie dobrze powieki też możemy nimi pomalować. Tak też zużywam najciemniejszy i najjaśniejszy cień, bo średnio pasują do moich brwi.

MY SECRET (3)Słowo o aplikatorze – pierwszy raz się spotykam z aksamitnym. Może i nie jest najtrwalszy ale w kryzysowej sytuacji sprawdził się znacznie lesze niż ten zwyczajne. Szkoda tylko, że tak trudno go domyć i szybko się niszczy.

MY SECRET „DARK SIDE”
Cienie również mi się podobają, zwłaszcza najjaśniejszy. Do rozświetlania łuku brwiowego i kącika jest perfekcyjny jeśli ktoś tak jak ja nie przepada za brokatem i lśniącą taflą na twarzy. Cienie są matowe, dobrze się blendują. Czarnym, skośnym pędzelkiem idzie zrobić piękną miękką jaskółkę, która wytrzymuje cały dzień, kiedy zamarzy nam się odpocząć od ostrej linii eyelinera.

MY SECRET (6)MY SECRET (1)W dwóch różnych dniach z różnym światłem dla lepszego rozeznania.

Podsumowując, jestem jak najbardziej na tak. Pigmentacja świetna, cena wspaniała – około 13zł za dobrej jakości paletkę to dla mnie idealna cena, zwłaszcza że Natura ostatnimi czasy co miesiąc ma na nie konkretną promocję. No i jeszcze słowo o opakowaniu, co prawda trudno je otworzyć jedną ręką, ale są zrobione z porządnego plastiku, który się nie rozwala po tygodniu, napisy też trzymają się świetnie w przeciwieństwie na przykład do Kobo, gdzie z bronzera logo zdarło się po kilku dniach. À propos Kobo, paletki są w tym samym rozmiarze, przez co rozpływam się w zachwycie mogąc wszystko elegancko poukładać obok siebie i jest równo i harmonijnie. Ale to już taki mój mały fetysz na porządek 😉

Rybki GAL

DSC_0030.JPGJestem potworną gadżeciarą. Uwielbiam jak coś jest ładne, zabawne, w ciekawym kształcie. Lubię też jak coś jest skuteczne 😉 Ładne rzeczy przyciągają wzrok i sprawiają, że częściej ich używam. W przypadku kapsułek Gal, forma rybek jest strzałem w dziesiątkę. Kiedy pierwszy raz weszłam w Google z myślą „ratunku pomocy jak uratować moje paznokcie”, w oczy rzuciły mi się wesołe, niebieskie rybki i z miejsca podbiły moje serce. Zachowawszy resztkę zdrowego rozsądku zerknęłam na KWC i po zapoznaniu się z mnóstwem entuzjastycznych recenzji stwierdziłam, że zaryzykuję i wybrałam się do apteki. Rzecz jasna, rybek nie było i trzeba było zamawiać, ale na drugi dzień miałam pudełko w rękach i przypatrywałam im się przez całą drogę do domu z niemym zachwytem. No dobrze, może nie do końca niemym, bo paplałam entuzjastycznie jakie to one są śliczne mojemu lubemu, który na szczęście ma do mnie niezliczone pokłady cierpliwości. Do rzeczy, w pudełeczku znajdujemy 48 kapsułek twist off w kształcie pociesznych rybek, którym należy ukręcić ogonek. Perfekcyjna zabawa dla małego sadysty. U mnie w domu pomimo tylu miesięcy wciąż trwają wojny kto rybkę ukatrupi. Co obiecuje producent? <apteka>

Opis
Doskonały kosmetyk do pielęgnacji paznokci, brwi i rzęs.
Skład według INCI
Ricinus Communis Oil, Gelatin, Glycerin, oenothera Biennis Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnam-aldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Citronellol, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, CI 42051.
Właściwości
W odżywce keratynowej zawarte są specjalnie dobrane Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT) zapewniające ochronę i pełną regenerację dla paznokci, rzęs, brwi i włosów. Odżywka zawiera olejek rycynowy, olejek z wiesiołka, olejek z ogórecznika lekarskiego, olejek z drzewa herbacianego. Skład odżywki wzbogacono o witaminy A i E, które skutecznie pielęgnują i ochraniają komórki wzrostowe paznokcia, włosów i naskórka.
Czy działa? Działa. Ja w każdym razie bardzo je lubię. Co prawda na brwi wolę nakładać rycynę, ale ten olejek jest świetnym zamiennikiem. Paznokcie uratował, skórki wyglądają pięknie. Na naskórek też cudownie działa, wystarczy, że naleję do wanny wodę, wrzucę kilka rybek (które się rozpuszczają zupełnie bezproblemowo i nie barwią wanny na niebiesko). Skóra pięknie wygładzona, twarz też lubi umycie taką wodą, a i całkiem fajnie płucze się w takiej wodzie włosy. Efekt podobny do olejowania, ale mniej roboty. Czego chcieć więcej? Ach, no i zapach uwielbiam, choć niektórych może męczyć.

DSC_0033Nie byłabym sobą, gdybym po znalezieniu jednego dobrego kosmetyku nie sprawdziła innych i tak trafiły do mnie żółte rybki. <apteka>

Opis
Doskonały kosmetyk pielęgnacyjny, szczególnie dla skóry wrażliwej oraz z problemami alergicznymi. Preparat zawiera zimnotłoczony olej z nasion wiesiołka o wysokiej zawartości Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych, w tym kwasów cis-linolowego oraz gamma-linolenowego.
Skład według INCI
Caprylic Trygliceride, Gelatin, Oenothera Biennis Oil, Glicerin, Parfum, Butylphenyl, Methylpropional, Hydroxycitronellal, Geraniol, d-Limonene, Dipentene, Hydroxy-methylpentyl Cyclohexanecarboxaldehyde, Citronellol, Tocopheryl Acetate, Cl 19140
Właściwości
Zawarty w oleju wiesiołkowym kwas gamma-linolenowy wykazuje właściwości o charakterze przeciwzapalnym oraz przeciwalergicznym.
Wpływa również na równowagę kwasowo-wodno-lipidową skóry, wykazując przy tym właściwości odżywcze i nawilżające. W skład preparatu wchodzi również witamina E. Witamina ta wbudowuje się w warstwy ochronne naskórka zapobiegając jego wysychaniu. Oddziałuje również z wolnymi rodnikami, przez co zmniejsza ich szkodliwe działanie na naskórek.

DSC_0039Wspominałam o nich w ostatnim poście przy okazji radzenia sobie z suchymi skórkami. Spełniają obietnice producenta, ładnie rozprawiają się z alergicznym wysypem na twarzy, za co mają u mnie dużego plusa. Zapach jest mniej przyjemny niż w przypadku niebieskich, ale też mniej wyczuwalny. Nie przeszkadza mi, ale oczekiwałam większego efektu wow. Również używam je do kąpieli i mieszam z maskami do włosów.

Gal ma w swojej ofercie jeszcze mnóstwo produktów, między innymi olejki do kąpieli, serum pod oczy czy olej z nasion wiesiołka więc podejrzewam, że na żółtych i niebieskich rybkach się nie skończy 🙂