Paletki MySecret

Cześć!

Jakiś czas temu skusiłam się na zakup kilku paletek z MySecret. Teraz, po kilku tygodniach testowania, z czystym sumieniem mogę opowiedzieć co i jak.

MY SECRET (5)Złoto jak widać jest troszkę różowawe i przepiękne. Ostatni kolor natomiast jest bardzo dziwny, można by pomyśleć, że to brąz ale ma w sobie coś fioletowego w dodatku z domieszką szarości – śliczny!

MY SECRET „AUTUMN BLOSSOMS”
Zacznę od wersji fioletowej, bo to od niej się zaczęło. Znalazłam ją na dnie szafy w Naturze za 6zł, kiedy zdaje się, po prostu pozbywali się końcówki kolekcji. Do fioletów miałam zawsze mieszane uczucia, może dlatego, że zawsze trafiałam na jakieś takie niedopasowane do mnie, ale złoty i brązik trafiły do mojego serca więc paletkę wrzuciłam do koszyka. Jakież było moje zdumienie, kiedy zaczęłam malować się fioletem i różem i wyglądałam jak człowiek, a nie zapłakany królik. W dodatku cienie trzymają się cały dzień bez bazy (w moim przypadku mniej więcej od godziny 6 do 22), nie rolują się w zagięciach powieki i mają naprawdę ładną pigmentację.

MY SECRET „DESIGN YOUR EYEBROW”
Od jakiegoś czasu zaczęłam bawić się w malowanie brwi, bo wcześniej jakoś tak zawsze drażnił mnie widok mocnych brwi na mojej twarzy z racji tego, że są naturalnie grube, ale obejrzałam milion filmików na YT i zaczęło mi to coraz naturalniej wychodzić więc stwierdziłam, że przydałaby się jakaś paletka do brwi z prawdziwego zdarzenia. Szczęśliwie zbiegło się to z wypuszczeniem paletki z My Secret. Razem z nią wyszła również paletka cieni w przyjemnych, codziennych kolorach więc przy okazji -40% obie trafił na listę zakupów.

MY SECRET (4)Nr 1 i 4 są ciepłe a używane przeze mnie 2 i 3 zimne. 1 i 4 są jednak na tyle nienachalnie ciepłe, że nic się ze sobą nie gryzie i wszystko ładnie łączy co w sumie sprawia, że to paletka uniwersalna.

Paletka do brwi okazała się strzałem w dziesiątkę. Kolory są chłodne, trudno sobie nimi zrobić krzywdę i równie dobrze powieki też możemy nimi pomalować. Tak też zużywam najciemniejszy i najjaśniejszy cień, bo średnio pasują do moich brwi.

MY SECRET (3)Słowo o aplikatorze – pierwszy raz się spotykam z aksamitnym. Może i nie jest najtrwalszy ale w kryzysowej sytuacji sprawdził się znacznie lesze niż ten zwyczajne. Szkoda tylko, że tak trudno go domyć i szybko się niszczy.

MY SECRET „DARK SIDE”
Cienie również mi się podobają, zwłaszcza najjaśniejszy. Do rozświetlania łuku brwiowego i kącika jest perfekcyjny jeśli ktoś tak jak ja nie przepada za brokatem i lśniącą taflą na twarzy. Cienie są matowe, dobrze się blendują. Czarnym, skośnym pędzelkiem idzie zrobić piękną miękką jaskółkę, która wytrzymuje cały dzień, kiedy zamarzy nam się odpocząć od ostrej linii eyelinera.

MY SECRET (6)MY SECRET (1)W dwóch różnych dniach z różnym światłem dla lepszego rozeznania.

Podsumowując, jestem jak najbardziej na tak. Pigmentacja świetna, cena wspaniała – około 13zł za dobrej jakości paletkę to dla mnie idealna cena, zwłaszcza że Natura ostatnimi czasy co miesiąc ma na nie konkretną promocję. No i jeszcze słowo o opakowaniu, co prawda trudno je otworzyć jedną ręką, ale są zrobione z porządnego plastiku, który się nie rozwala po tygodniu, napisy też trzymają się świetnie w przeciwieństwie na przykład do Kobo, gdzie z bronzera logo zdarło się po kilku dniach. À propos Kobo, paletki są w tym samym rozmiarze, przez co rozpływam się w zachwycie mogąc wszystko elegancko poukładać obok siebie i jest równo i harmonijnie. Ale to już taki mój mały fetysz na porządek 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s