Oczyszczanie

Oczyszczanie wydaje mi się najważniejszym punktem pielęgnacji. Możemy zapomnieć o pięknej cerze czy perfekcyjnym makijażu, jeżeli notorycznie pomijamy ten punkt. I nie chodzi mi o użycie mleczka do demakijażu i pierwszego lepszego żelu wieczorem a rano opłukanie twarzy wodą. W kwestii oczyszczania warto przyłożyć się bardziej i sięgnąć do rozmaitych metod. Możemy oczyszczać skórę metodą 4-2-4 <klik, jeśli chcesz wiedzieć więcej>, możemy oczyszczać olejem, stosować wieloetapowe wieczorne rytuały pozwalające osiągnąć wymarzoną, pozbawioną niedoskonałości cerę. Dziś, nie będę się zbyt wiele sama rozpisywać a oddam głos specjalistom, od których sama się uczę.

Na początek, kilka słów o mojej aktualnej rutynie pielęgnacyjnej. Wieczorem zaczynam od płynu miclearnego, jeśli danego dnia miałam mocny makijaż, użyłam  bardziej odpornych na zmywanie kosmetyków lub zwyczajnie potrzebuję większego nawilżenia wmasowuje olejek do twarzy, aby pozbyć się reszty zanieczyszczeń. Spłukuję twarz i spryskuję tonikiem. Następnie używam żelu do twarzy, nie mam jednego ulubionego, aktualnie używam aloesowego z Green Pharmacy, i masuję twarz szczoteczką lub myjką. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że silikonowa myjka z Rossmanna jest warta każdej złotówki.

Następnie znowu tonik, nawilżający olejek lub serum a do tego krem i żel pod oczy. Dwa razy w tygodniu dodatkowo robię peeling.

Rano znów szybki masaż myjką i żelem (dzięki temu unikam suchych skórek), tonik, serum, krem i mogę nakładać makijaż 🙂

A teraz czas, na większych praktyków niż ja.

Oraz przy okazji, polecam bardzo ciekawy film o rodzajach olejów do pielęgnacji i ich różnego zastosowania.

Aktualnie, mim głównym celem w pielęgnacji jest nauka różnych rodzajów masażu twarzy podczas oczyszczenia. A jak wygląda to w Waszym przypadku? 🙂

ODKRYCIA KWIETNIA

Dziś przychodzę do Was z typowym blogowym zapychaczem, czyli odkryciami miesiąca 😉 Chociaż jakby tak bardziej pomyśleć, testowanie i pogłębianie wiedzy odnośnie potrzeb i reakcji własnego organizmu jest bardzo ważne. A nowe, działające kosmetyki zazwyczaj dają satysfakcję i sprawiają, że czujemy się pewniej we własnym ciele. Ilekroć kupię nowy krem mam wrażenie jakbym miała nową twarz i dopóki się do niego nie przyzwyczaję, czuję się dużo lepiej i pewniej.

W kwietniu moje zakupy skupiły się głównie na robieniu zapasów podczas promocji w Rossmannie i licznych promocji w Naturze jednak nie „upolowałam” nic na tyle odkrywczego, żeby się tym dzielić, Ot kilka korektorów i jakieś tam rzeczy codziennego użytku. Kolorówkę zresztą lubię testować dłużej niż miesiąc, zanim się wypowiem tak, aby sprawdzić jak się sprawuje w różnorodnych sytuacjach przy różnej pogodzie. Znalazłam natomiast kilka ciekawych rzeczy do pielęgnacji. A oto i one:

20160505_160715GREEN PHARMACY, DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY DO SKÓRY SUCHEJ I WRAŻLIWEJ Z ALOESEM <KWC>

Po prostu cudeńko. Nie zawiera mydła, nie szczypie w oczy i nie wysusza skóry. Po umyciu czuję, że mam czystą twarz, ale nie jest ściągnięta. Dla mnie, z mega suchą skórą to olbrzymia zaleta. Ma delikatny zapach i jest całkiem wydajny. Używam go dwa razy dziennie od miesiąca do spółki z trzema innymi osobami, plus myję nim beauty blendera co rano a nie zużyłam jeszcze nawet połowy. Cena też jest zachęcająca bo około 8 złotych za 300ml a często można dostać go nawet za połowę tego.

20160505_160845PUREDERM, OCZYSZCZAJĄCY I REGENERUJĄCY PEELING ENZYMATYCZNY <KWC>

Podchodziłam do niego jak kot do jeża przez całkiem długi czas. Zawsze jakoś nie po drodze mi było do Hebe, wmawiałam sobie, że jeszcze nigdy nie znalazłam peelingu, który by działał i nie robił krzywdy przy okazji więc nie ma co marnować pieniędzy i takie tam inne zręczne wymówki. Aż w końcu przed mega stresującym spotkaniem musiałam jakoś opanować nerwy więc przeszłam się do Hebe i zaopatrzyłam się w ów peeling. To prawda, słyszałam o nim dużo dobrego, ponadto jest dziełem azjatyckiej marki a moja skóra jakoś lubi się z ichniejszymi kosmetykami, ale nie spodziewałam się efektu wow. A jak najbardziej taki się pojawił. Delikatnie złuszczył, nie podrażnił, nie wysuszył, nie byłam po aplikacji czerwona jak pomidorek. Jest przeznaczony dla skóry wrażliwej, trądzikowej, naczynkowej, skłonnej do podrażnień, przesuszonej – i jak najbardziej potwierdzam, że to nie są tylko puste obietnice z opakowania. Za 100ml trzeba zapłacić 13zł co przy stosowaniu dwa razy w tygodniu i całkiem fajną wydajnością wydaje się przyjemną ceną.

20160505_160931ZIAJA, KREM NAGIETEK NIEPERFUMOWANY <KWC>

Bardzo lubię kremy Ziai. W większości sprawdzają się na mojej skórze i nie kosztują fortuny. Nagietek przeznaczony jest dla skóry suchej i wrażliwej i normalnej, zawiera wyciąg z kwiatów nagietka i witaminę E. Skusiłam się na niego po pozytywnych efektach maści nagietkowej tej samej firmy, która może i nadaje się na noc ale na dzień, pod makijaż w żadnym wypadku. Nagietka stosuję rano i wieczorem, ma półtłustą formułę i na noc spokojnie nakładam go na całą twarz, ale rano mieszam z innym kremem lub serum i wklepuję tylko w przesuszone miejsca. Nie powiem, żebym była zadowolona z niego w 100% ale tak w 80% na pewno a to już sporo. Póki co nie ma na mojej półce konkurenta więc pozostaje w łaskach 😉 Za 50ml przyjemności zapłacimy około 5 złotych.

20160505_161007BELL, HYPOALLERGENIC LONG LASTING NAIL ENAMEL (HYPOALERGICZNY TRWAŁY LAKIER DO PAZNOKCI PRZEPUSZCZAJĄCY POWIETRZE) <KWC>

Ostatnia pozycja jest bardziej urodowa niż pielęgnacyjna. Nigdy nie miałam problemu z alergią od lakieru do paznokci więc się w tej kwestii nie wypowiem (odpukać, przynajmniej to mnie ominęło) ale kolekcja na wiosnę ma tak śliczne kolory, że zniweczyłam postanowienie niekupowania nowych lakierów, żeby przerzucić się na hybrydę. Kolory zresztą najmodniejsze w tym sezonie, pięknie pastelowe. Krycie mają dobre, po dwóch warstwach nie ma prześwitów. Jakość testowana w warunkach ekstremalnych, bo podczas pracy na wystawie klocków Lego i jestem pod wrażeniem. Podobno dzięki specjalnym polimerom jest bardziej odporny na uszkodzenia. Za niecałe 10ml trzeba zapłacić 11zł 🙂

I to już wszystko, udanego weekendu 🙂