porozmawiajmy o nagietku

Na mojej mojej półce z mazidłami niepodzielnie ostatnio królują produkty z nagietkiem (łac. calendula officinalis). Ten śliczny, płomienny kwiatek z miękkimi płatkami, które uwielbiałam obdzierać jako dziecko, okazał się być niezwykle użyteczny i zbawienny dla mojej skóry. Jego dużym plusem jest stosunkowo mała alergenność i ogromna użyteczność. W najbliższym czasie planuję również sprawdzić jego działanie „od wewnątrz” jest on bowiem jadalny. Zdarzało mi się w życiu jadać już różne rzeczy (polecam stokrotki i ich orzechowy posmak!) więc nagietek sprawdzi się jako piękne uzupełnienie letnich sałatek (kwitnie od kwietnia do września. Muszę go tylko upolować w jakimś czystym, niezanieczyszczonym miejscu. Nie chciałabym, żeby ilość dobroczynnych składników zrównoważyła ilość ołowiu albo innych paskudztw.

Jakie jest działanie nagietka?
* stymuluje gojenie
* ma właściwości antyoksydacyjne
* działania przeciwzapalnie i przeciwobrzękowe
* stosuje się go w leczeniu oparzeń termicznych i słonecznych
* regeneruje i nawilża – szczególnie polecany jest do skóry wrażliwej, naczynkowej czy łuszczycowej
* wzmacnia odporność
* ma właściwości uspokajające i rozkurczające – jest polecany przy bolesnych miesiączkach
* hamuje wzrost komórek nowotworowych
* ma działanie żółciopędne – wskazany przy problemach żołądkowych
* działa kojąco na oczy – pomocny przy zapaleniach spojówek czy zmęczonych oczach

W wersji nieprzetworzonej używam go jako toniku. Łyżkę płatków zalewam wrzątkiem i parzę pod przykryciem przez 30 minut, następnie odcedzam i zostawiam do wystygnięcia. Tonik przelewam do psikacza po mgiełce do ciała i używam go zarówno do twarzy jak i włosów. Delikatnie rozświetla twarz, pomaga na drobne zaczerwienienia i zostawia buzię ładnie nawilżoną. Włosy natomiast są po nim miękkie i błyszczące. Przy okazji, płatki mają śliczny słodki, nieco miodowy zapach a duża torebka, która starczy na mnóstwo czasu kosztowała cztery złote. W dodatku spójrzcie na ten olśniewający kolor!

Wracając do kwestii kremów, mam trzy okazy. Maść i krem z Ziai oraz krem z Ziołoleku.

20160606_103339.jpgZiaja, krem nagietkowy bezzapachowy

Zaletą produktów z nagietkiem jest to, że nie kosztują dużo, w tym wypadku 50ml kosztowało mnie jakieś cztery złote. Zawiera wyciąg z kwiatów nagietka i witaminę E. Sugerowany dla skóry normalnej, suchej i wrażliwej.

Skład według INCI
Aqua, Paraffinum Liquidum, Cera Microcristallina, Paraffin, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil, Sorbitan Sesquioleate, Ceresin, Calendula Officinalis Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, BHA, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Citric Acid.

Krem jest bezzapachowy, półtłusty i zdecydowanie nie nadaje się pod makijaż. Po pięciu godzinach twarz wciąż się świeci i niestety nie jest to równoznaczne ze świetnym nawilżeniem i odżywieniem. Właściwie to jestem nim zawiedziona bo wystarczyło, że poopierałam chwilę brodę na poduszce i cała twarz się świeciła a broda wymagała ponownej aplikacji, bo skóra wracała do pierwotnej, uciążliwej suchości. Denerwujące. Wspomniałam, że nie nadaje się pod makijaż? Nie jest tak do końca beznadziejny, zdarza mi się rano nałożyć na twarz większą różnorodność kremów niż kolorówki i nakładany punktowo na najgorsze przesuszenia dawał sobie radę. Dopiero pod wieczór przebijały się skórki a odpowiednio przypudrowany nie wyglądał źle. Mimo wszystko wolałabym, żeby krem, który nakładam na noc sprawiał, że budzę się bez potrzeby wklepywania rano pięciu różnych kremów. Nie mniej, ładnie koi zaczerwienienia, jakieś drobniejsze suchości, pomaga pozbyć się niedoskonałości. Jak dla mnie wypada na mocne 6/10 ale raczej nie zakupię drugiego opakowania.

20160606_103306.jpgZiaja, maść nagietkowa

Produkt trochę droższy, bo w porywach kosztuje do sześciu złotych, ale ja zazwyczaj kupuję go za około 4,50zł za 20g. Wskazany przy drobnych stanach zapalnych czy zranieniach.

Skład
Substancja czynna: 1 g maści zawiera 700 mg wyciągu z nagietka
Ekstrahent: olej parafinowy.
Substancje pomocnicze: wazelina biała, parafina stała.

W tym wypadku jest to mój całkowity ulubieniec. Nakładam go różnie, albo punktowo, albo na całą twarz, w zależności od potrzeby, zawsze na noc – jest to typowa maść, nie ma mowy, żeby utrzymał się na niej korektor czy podkład. Fantastycznie leczy opuchliznę wokół ranek, ściąga siniaki, leczy zadrapania, pomaga pozbyć się opryszczki, leczy ropienie, wysypkę i pryszcze. Chyba stosowałam ją już na wszystko i za każdym razem nie byłam zawiedziona. Opakowań zużyłam już całe mnóstwo. Codziennie na noc nakłada ją również moja czternastoletnia siostra, dzięki temu udało się jej pozbyć większości młodzieńczego wysypu na buzi i żałuję, że mi w jej wieku nikt nie podsunął tej maści. Radzi sobie ze wszystkim wspaniale. Na szczęście jej przepiękny żółty kolor nie przekłada się na twarz i po nałożeniu wciąż wygląda się jak człowiek 😉 Niezaprzeczane 11/10.

20160606_103320.jpgKrem nagietkowy Ziołolek

Znów mniej niż 10zł, jeśli dobrze pamiętam ja kupowałam go za pięć złotych ale z tego, co teraz widzę, bez promocji kosztuje siedem za 50ml. W tym wypadku mamy w składzie olejowy wyciąg z nagietka, olej parafinowy, kwas mlekowy oraz glicerynę i witaminę E. Zalecany dla cery normalnej oraz suchej, wrażliwej i skłonnej do podrażnień.

Skład według INCI
Aqua, Parrafinum Liquidum, Polyglyceryl-4 Isostearate (and) Cetyl PEG/PPG- 10/1. Dimethicone (and) Hexyl Laurate, Isopropyl Myristate, Glycerin, Calendula Officinalis, Sorbitol, Ceresin, Ozokerite, Decyl Oleate, Sorbian Sasquioleate, Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Imidazolidynyl Urea, Parfum, Methylparaben, Ethylparaben, Lactic Acid, Citral, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.

Mam mieszane uczucie co do tego kremu. Producent obiecuje szybkie wchłanianie i możliwość zastosowania pod makijaż. W tej roli tego kremu zupełnie nie widzę. Po pierwsze jest mega tłusty, po drugie, trzeba go nałożyć naprawdę sporo, bo konsystencje ma toporną i bardzo ciężko go rozsmarować. Na szczęście nadrabia to wydajnością. Zapach ma taki ziołowy, apteczny, jak dla mnie nie najprzyjemniejszy, ale też nie jakiś straszny. Na twarzy go nie czuć, trzeba tylko ręce dobrze domyć. W działaniu jest jednak świetny, znacznie lepszy od kremu z Ziai. Rano twarz jest świetnie nawilżona, pomógł mi się pozbyć kaszki z twarzy, „powyciągał” i wyleczy ropienieł. Działanie w pełni rekompensuje problemy z aplikacją i zapach. Mocne 9/10.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s