ODKRYCIA KWIETNIA

Dziś przychodzę do Was z typowym blogowym zapychaczem, czyli odkryciami miesiąca 😉 Chociaż jakby tak bardziej pomyśleć, testowanie i pogłębianie wiedzy odnośnie potrzeb i reakcji własnego organizmu jest bardzo ważne. A nowe, działające kosmetyki zazwyczaj dają satysfakcję i sprawiają, że czujemy się pewniej we własnym ciele. Ilekroć kupię nowy krem mam wrażenie jakbym miała nową twarz i dopóki się do niego nie przyzwyczaję, czuję się dużo lepiej i pewniej.

W kwietniu moje zakupy skupiły się głównie na robieniu zapasów podczas promocji w Rossmannie i licznych promocji w Naturze jednak nie „upolowałam” nic na tyle odkrywczego, żeby się tym dzielić, Ot kilka korektorów i jakieś tam rzeczy codziennego użytku. Kolorówkę zresztą lubię testować dłużej niż miesiąc, zanim się wypowiem tak, aby sprawdzić jak się sprawuje w różnorodnych sytuacjach przy różnej pogodzie. Znalazłam natomiast kilka ciekawych rzeczy do pielęgnacji. A oto i one:

20160505_160715GREEN PHARMACY, DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY DO SKÓRY SUCHEJ I WRAŻLIWEJ Z ALOESEM <KWC>

Po prostu cudeńko. Nie zawiera mydła, nie szczypie w oczy i nie wysusza skóry. Po umyciu czuję, że mam czystą twarz, ale nie jest ściągnięta. Dla mnie, z mega suchą skórą to olbrzymia zaleta. Ma delikatny zapach i jest całkiem wydajny. Używam go dwa razy dziennie od miesiąca do spółki z trzema innymi osobami, plus myję nim beauty blendera co rano a nie zużyłam jeszcze nawet połowy. Cena też jest zachęcająca bo około 8 złotych za 300ml a często można dostać go nawet za połowę tego.

20160505_160845PUREDERM, OCZYSZCZAJĄCY I REGENERUJĄCY PEELING ENZYMATYCZNY <KWC>

Podchodziłam do niego jak kot do jeża przez całkiem długi czas. Zawsze jakoś nie po drodze mi było do Hebe, wmawiałam sobie, że jeszcze nigdy nie znalazłam peelingu, który by działał i nie robił krzywdy przy okazji więc nie ma co marnować pieniędzy i takie tam inne zręczne wymówki. Aż w końcu przed mega stresującym spotkaniem musiałam jakoś opanować nerwy więc przeszłam się do Hebe i zaopatrzyłam się w ów peeling. To prawda, słyszałam o nim dużo dobrego, ponadto jest dziełem azjatyckiej marki a moja skóra jakoś lubi się z ichniejszymi kosmetykami, ale nie spodziewałam się efektu wow. A jak najbardziej taki się pojawił. Delikatnie złuszczył, nie podrażnił, nie wysuszył, nie byłam po aplikacji czerwona jak pomidorek. Jest przeznaczony dla skóry wrażliwej, trądzikowej, naczynkowej, skłonnej do podrażnień, przesuszonej – i jak najbardziej potwierdzam, że to nie są tylko puste obietnice z opakowania. Za 100ml trzeba zapłacić 13zł co przy stosowaniu dwa razy w tygodniu i całkiem fajną wydajnością wydaje się przyjemną ceną.

20160505_160931ZIAJA, KREM NAGIETEK NIEPERFUMOWANY <KWC>

Bardzo lubię kremy Ziai. W większości sprawdzają się na mojej skórze i nie kosztują fortuny. Nagietek przeznaczony jest dla skóry suchej i wrażliwej i normalnej, zawiera wyciąg z kwiatów nagietka i witaminę E. Skusiłam się na niego po pozytywnych efektach maści nagietkowej tej samej firmy, która może i nadaje się na noc ale na dzień, pod makijaż w żadnym wypadku. Nagietka stosuję rano i wieczorem, ma półtłustą formułę i na noc spokojnie nakładam go na całą twarz, ale rano mieszam z innym kremem lub serum i wklepuję tylko w przesuszone miejsca. Nie powiem, żebym była zadowolona z niego w 100% ale tak w 80% na pewno a to już sporo. Póki co nie ma na mojej półce konkurenta więc pozostaje w łaskach 😉 Za 50ml przyjemności zapłacimy około 5 złotych.

20160505_161007BELL, HYPOALLERGENIC LONG LASTING NAIL ENAMEL (HYPOALERGICZNY TRWAŁY LAKIER DO PAZNOKCI PRZEPUSZCZAJĄCY POWIETRZE) <KWC>

Ostatnia pozycja jest bardziej urodowa niż pielęgnacyjna. Nigdy nie miałam problemu z alergią od lakieru do paznokci więc się w tej kwestii nie wypowiem (odpukać, przynajmniej to mnie ominęło) ale kolekcja na wiosnę ma tak śliczne kolory, że zniweczyłam postanowienie niekupowania nowych lakierów, żeby przerzucić się na hybrydę. Kolory zresztą najmodniejsze w tym sezonie, pięknie pastelowe. Krycie mają dobre, po dwóch warstwach nie ma prześwitów. Jakość testowana w warunkach ekstremalnych, bo podczas pracy na wystawie klocków Lego i jestem pod wrażeniem. Podobno dzięki specjalnym polimerom jest bardziej odporny na uszkodzenia. Za niecałe 10ml trzeba zapłacić 11zł 🙂

I to już wszystko, udanego weekendu 🙂

Rybki GAL

DSC_0030.JPGJestem potworną gadżeciarą. Uwielbiam jak coś jest ładne, zabawne, w ciekawym kształcie. Lubię też jak coś jest skuteczne 😉 Ładne rzeczy przyciągają wzrok i sprawiają, że częściej ich używam. W przypadku kapsułek Gal, forma rybek jest strzałem w dziesiątkę. Kiedy pierwszy raz weszłam w Google z myślą „ratunku pomocy jak uratować moje paznokcie”, w oczy rzuciły mi się wesołe, niebieskie rybki i z miejsca podbiły moje serce. Zachowawszy resztkę zdrowego rozsądku zerknęłam na KWC i po zapoznaniu się z mnóstwem entuzjastycznych recenzji stwierdziłam, że zaryzykuję i wybrałam się do apteki. Rzecz jasna, rybek nie było i trzeba było zamawiać, ale na drugi dzień miałam pudełko w rękach i przypatrywałam im się przez całą drogę do domu z niemym zachwytem. No dobrze, może nie do końca niemym, bo paplałam entuzjastycznie jakie to one są śliczne mojemu lubemu, który na szczęście ma do mnie niezliczone pokłady cierpliwości. Do rzeczy, w pudełeczku znajdujemy 48 kapsułek twist off w kształcie pociesznych rybek, którym należy ukręcić ogonek. Perfekcyjna zabawa dla małego sadysty. U mnie w domu pomimo tylu miesięcy wciąż trwają wojny kto rybkę ukatrupi. Co obiecuje producent? <apteka>

Opis
Doskonały kosmetyk do pielęgnacji paznokci, brwi i rzęs.
Skład według INCI
Ricinus Communis Oil, Gelatin, Glycerin, oenothera Biennis Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnam-aldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Citronellol, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, CI 42051.
Właściwości
W odżywce keratynowej zawarte są specjalnie dobrane Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT) zapewniające ochronę i pełną regenerację dla paznokci, rzęs, brwi i włosów. Odżywka zawiera olejek rycynowy, olejek z wiesiołka, olejek z ogórecznika lekarskiego, olejek z drzewa herbacianego. Skład odżywki wzbogacono o witaminy A i E, które skutecznie pielęgnują i ochraniają komórki wzrostowe paznokcia, włosów i naskórka.
Czy działa? Działa. Ja w każdym razie bardzo je lubię. Co prawda na brwi wolę nakładać rycynę, ale ten olejek jest świetnym zamiennikiem. Paznokcie uratował, skórki wyglądają pięknie. Na naskórek też cudownie działa, wystarczy, że naleję do wanny wodę, wrzucę kilka rybek (które się rozpuszczają zupełnie bezproblemowo i nie barwią wanny na niebiesko). Skóra pięknie wygładzona, twarz też lubi umycie taką wodą, a i całkiem fajnie płucze się w takiej wodzie włosy. Efekt podobny do olejowania, ale mniej roboty. Czego chcieć więcej? Ach, no i zapach uwielbiam, choć niektórych może męczyć.

DSC_0033Nie byłabym sobą, gdybym po znalezieniu jednego dobrego kosmetyku nie sprawdziła innych i tak trafiły do mnie żółte rybki. <apteka>

Opis
Doskonały kosmetyk pielęgnacyjny, szczególnie dla skóry wrażliwej oraz z problemami alergicznymi. Preparat zawiera zimnotłoczony olej z nasion wiesiołka o wysokiej zawartości Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych, w tym kwasów cis-linolowego oraz gamma-linolenowego.
Skład według INCI
Caprylic Trygliceride, Gelatin, Oenothera Biennis Oil, Glicerin, Parfum, Butylphenyl, Methylpropional, Hydroxycitronellal, Geraniol, d-Limonene, Dipentene, Hydroxy-methylpentyl Cyclohexanecarboxaldehyde, Citronellol, Tocopheryl Acetate, Cl 19140
Właściwości
Zawarty w oleju wiesiołkowym kwas gamma-linolenowy wykazuje właściwości o charakterze przeciwzapalnym oraz przeciwalergicznym.
Wpływa również na równowagę kwasowo-wodno-lipidową skóry, wykazując przy tym właściwości odżywcze i nawilżające. W skład preparatu wchodzi również witamina E. Witamina ta wbudowuje się w warstwy ochronne naskórka zapobiegając jego wysychaniu. Oddziałuje również z wolnymi rodnikami, przez co zmniejsza ich szkodliwe działanie na naskórek.

DSC_0039Wspominałam o nich w ostatnim poście przy okazji radzenia sobie z suchymi skórkami. Spełniają obietnice producenta, ładnie rozprawiają się z alergicznym wysypem na twarzy, za co mają u mnie dużego plusa. Zapach jest mniej przyjemny niż w przypadku niebieskich, ale też mniej wyczuwalny. Nie przeszkadza mi, ale oczekiwałam większego efektu wow. Również używam je do kąpieli i mieszam z maskami do włosów.

Gal ma w swojej ofercie jeszcze mnóstwo produktów, między innymi olejki do kąpieli, serum pod oczy czy olej z nasion wiesiołka więc podejrzewam, że na żółtych i niebieskich rybkach się nie skończy 🙂

Początek

Sty­czeń to taki dziwny miesiąc. Mnó­stwo (nie) zna­jo­mych two­rzy tony pla­nów na kolejne mie­siące, porów­ny­wal­nie wiele dru­gich wręcz osten­ta­cyj­nie obwiesz­cza światu jak bar­dzo jest to pozba­wione sensu. I jakoś tak czuję powin­ność okre­śle­nia po czy­jej stro­nie stoję. Tu poja­wia się pro­blem. Bo z jed­nej strony prze­ży­łam już jakieś dwa­dzie­ścia stycz­niów z czego około kil­ka­na­ście na tyle świa­do­mie by po dzie­cię­cemu snuć ambitne zało­że­nia i dobrze wiem, że w moim przy­padku to się spraw­dza tak bar­dzo jak pomysł cho­dze­nia spać przed pół­nocą. Mam usta­wione trzy budziki przy­po­mi­na­jące mi, że roz­sąd­nie byłoby prze­spać co naj­mniej pięć godzin jeśli następ­nego dnia ma się mara­ton wykła­dów z gra­ma­tyki z matroną uspo­so­bie­niem przy­po­mi­na­jącą świę­tej pamięci pro­fe­sora Snape’a. Nie działa. Nato­miast z dru­giej strony, zupeł­nie natu­ralne jest odczu­wa­nie w stycz­niu potrzeby stwo­rze­nia cze­goś nowego. Natu­ralne jest rów­nież to, że stu­dent przed sesją robi wszystko żeby się na uczyć, nawet jeśli wydaje się to zupeł­nie pozba­wione sensu i roz­sądku. Więc jestem. Może się powie­dzie to stycz­niowe nie-posta­no­wie­nie utrzy­mać cho­ciaż do lutego.